Historia o farmerze


Na świecie istnieje specjalny, ekstremalny ultra- maraton, który odbywa się w Australii. Jego trasa biegnie z Sydney do Melbourne i wynosi 875km przez pustynne bezdroża w upale a niekiedy w błocie i deszczu. Dla porównania normalny maraton wynosi 40km. Potężne firmy sponsorują najwyższą na świecie elitę biegaczy, którzy latami trenują, aby wystartować w tym morderczym maratonie. Taki bieg trwa ok. 6 dni niewyobrażalnego wysiłku. Nagle na starcie takiego ultramaratonu pojawił się poczciwego wieku człowiek w gumiakach i roboczym stroju. Ludzie pomyśleli, że to żart. Natomiast staruszek nie zrażał się śmiechami i zapewniał dziennikarzy, że na pewno pobiegnie. Istotnie tak się stało. Nazywał się Cliff Young i był farmerem z Melbourne. Podczas biegu starszy pan wyglądał komicznie- biegł tak, jakby miał się zaraz przewrócić. Bacznie go obserwowano.Wiele ludzi przypuszczało, iż podczas pierwszego dnia tego diabelnie trudnego maratonu wyzionie ducha. Najlepsi biegacze przeznaczali na dobę ok. 6 godzin snu, wiedząc o zbawiennej roli regeneracji. Jednak Cliff nie szedł spać, ponieważ nikt mu nie powiedział, że powinien.





Po przebiegnięciu jednego dnia ludzie przekonali się, że bohater nie żartuje a cała Australia zaczęła mu kibicować i go podziwiać. Z początku naśmiewający się z niego dziennikarze wkrótce zobaczyli niesamowity entuzjazm, jaki Cliff wywołuje wśród rodaków, którzy mieli go za bohatera narodowego. Starszy pan ciągle biegł na końcu i cały czas bez snu, mimo to miał siłę nawet na to, aby machać ręką do kibiców. Drugiego dnia dotarł do miasta Albary, gdzie reporterzy spytali się go o taktykę, jaką zastosuje do mety. Na to on odpowiedział, że zamierza normalnie biec aż dobiegnie do końca nie śpiąc. Kolejnego dnia wyprzedza kilku zawodników, którzy znowu idą spać. Czwartego dnia pokonuje kolejnych. Piątego prześciga już najlepszych biegaczy świata, którzy przeprowadzali ciężkie treningi przez wiele lat pod okiem specjalistów i byli specyficznie odżywiani. Ostatecznie Cliff wyprzedza wszystkich ustalając nowy rekord trasy poprawiony o 9 godzin.

Na mecie tłumy rodaków skacząc w euforii powitały starszego pana, który przebiegł całą trasę, pokonując rywali i nie śpiąc przy tym ani godziny. Wręczono mu 10 000$ nagrody, jednak był tym zaskoczony, bo nie wiedział o tym, ze jest nagroda. Powiedział, że było 5 biegaczy, którzy byli twardsi od niego i dlatego każdemu dał po 2 000 a sobie nic nie zostawił. To sprawiło, iż Australijczycy zwariowali na jego punkcie. Opowiedział on, że ma 2000 owiec i 2000 akrów ziemi. Gdy się one rozejdą, lub kiedy zbliża się burza trzeba je zegnać. Dlatego często musi biegać nawet 3 dni, by nagonić wszystkie zwierzęta. Niestety nie stać go na ciągnik ani konia i owce zagania na własnych nogach. Stwierdził, że może pobiec 2 dni dłużej, sądząc, iż to nie zrobi mu żadnej różnicy. Staruszek ma 61 lat a jego imieniem nazwano nowy krok, którego oczywiście autor używał w ultramaratonie - Cliff Young Shuffle. W następnych morderczych maratonach biegacze często wygrywali używając tej techniki. Naukowcy stwierdzili, że te niezdarne, powłóczyste kroki ochraniały jego stawy i nie były bardzo obciążające dla organizmu. Farmer odniósł tak wielki sukces dlatego, że nie zważał na to, co myśleli i mówili o nim inni ludzie. Nie zastanawiał się czy jest to możliwe, czy nie, tylko po prostu wytrwale robił swoje.